Nagłówek

Nagłówek

Ruszam ze sklepem

niedziela, 27 listopada 2011

Długo, długo zbierałam się... no i w końcu jestem :-)
Nazwę wymyśliłam jakiś czas temu i jakie było moje zdumienie, gdy okazało się, iż MEA ART wymyślił ktoś jeszcze... Co ciekawe Szwedka i też tak jak ja zodiakalna bliźniaczka ;-)

Chciałam pokazać Wam czym zajmuję się po pracy, co mnie od lat fascynuje, co uwielbiam robić... A że jestem bliźniaczką, niespokojnym duchem to interesuje mnie wiele rzeczy, wszystkiego chciałabym spróbować. Rysunek jako forma przekazu jest mi najbliższy. Ale uwielbiam zmieniać moje wnętrza, tworzyć nowe formy... oj, długo by opowiadać... W mojej głowie wciąż rodzą się nowe pomysły, czasem ku rozpaczy mojego męża, którego potem wciągam w realizację ;-)

... moje rysunki dla dzieci...
Wszystko zaczęło się jeszcze przed pojawieniem się w naszym domu Olinki, nie chciałam żeby pokój mojego dziecka zdobiły obrazki z "marketów", mimo, iż niektóre ładne. Chciałam, żeby miała w pokoju coś, co było tylko dla niej, robione z myślą o niej :-)
Kolejne rysunki rozchodziły się głównie po znajomych jako prezenty, na zamówienie :-) Dla Mareczka żółwiki, dla koleżanki z pracy Aniołek ze zwierzątkami, dla innej Aniołek opiekujący się kwiatkami itd, itp...

To obrazek, który powstał w oczekiwaniu na urodziny Amelki - córki mojej siostry. Ale, ku zaskoczeniu wszystkich, wbrew temu co wypatrzyli lekarze, urodził się Aleksander... I ten obrazek nie pasował mi do pokoiku chłopca. No i został :-)

A ten anioł mieszka w naszej sypialni, nie mogłam się z nim rozstać ;-)

Ta czarownica to wspomnienie z dzieciństwa pewnego spaceru z moim tatą :-) Pojechaliśmy gdzieś na wieś do znajomych. Późnym wieczorem szliśmy ciemną drogą na stację kolejową, żeby wrócić do Łodzi. Było niesamowicie: ciemno, wiejska droga, po obu stronach wierzby, wokół żywego ducha... I tata opowiadający mi, że gdzieś tam w wierzbach mieszkają czarownice i szukają swojej dziupli, żeby się schować zanim przyjdzie dzień... Pamiętam jak dzisiaj, jak się bałam! I jak uważnie przyglądałam się tym wierzbom i dziuplom, czy coś z nich nie wyjdzie :-) Moja Olina też już wie, że w dziuplach mieszkają czarownice ;-)
 

A ten miś spacerujący w zoo to ilustracja do wiersza :-) Bardzo lubię te różowe flamingi :-)

I domki, oj, była ich cała seria, w wersji obrazków olejnych, pasteli, akwareli i małych graficzek :-)
A potem koleżanka zaproponowała mi zrobienie ilustracji do książek, ale o tym innym razem...
Dziś zrobiłam szkice do dwóch kolejnych obrazków z aniołkami - w końcu niedługo święta :-)

2 komentarze:

  1. Skąd biorę czas?... wieczorami, gdy córka już jest w łóżku rysuję, maluję :-)

    OdpowiedzUsuń