Nagłówek

Nagłówek

Ruszam ze sklepem

środa, 28 grudnia 2011

Lampa czyli moja fascynacja drewnem omotanym drutem ;-)

Od czego się zaczęło? Od wielu wędrówek po sklepach w poszukiwaniu lampy, która fajnie wyglądałaby w blokach, tzn. nie chciałam by była wisząca, nie mógł być to plafon (bo nie ;-)), musiała być na energooszczędne żarówki (to warunek męża). No i w jakieś przyzwoitej cenie - i nie pamiętam już dokładnie, ale z tym był chyba największy kłopot :-( Mnie po prostu nie podobają się lampy, które kosztują poniżej pięciu stówek, a raczej podobają się jeszcze droższe ;-) Oczywiście nic takiego nie znalazłam.
W końcu zrodził się pomysł, ale na coś zupełnie innego. Na długiej belce biegnącej w poprzek dużego pokoju miały być umieszczone co jakiś czas klosiki. Pojechałam do mojego ulubionego sklepu z dechami i zobaczyłam... kawałek lipowej dechy! Taki nieregularny, z kawałkami kory!!! Drewno głęboko żłobione przez naturę... cudo po prostu! Już nie kupiłam belki, kupiłam ten właśnie kawałek lipy.
Potem szukałam klosików do tej lampy, trudno było mi kupić pięć jednakowych. W końcu znalazłam sklep, gdzie pani najzwyczajniej w świecie sprowadziła mi odpowiednią ich ilość i nie był to dla niej problem.
Przez ten czas zbierałam różne materiały, które miały "zdobić" moją dechę, min. różne spiralki, mniejsze kawałki drewna. Trudno to wszystko opisać, miałam wizję! ;-)
Jak już były klosiki tata wydrążył dziury pod oprawki. Dziś rozmieściłabym te klosiki zupełnie inaczej, może zrobiłabym ich więcej (jeszcze nic straconego!).
Dechę pozłociłam na zasadzie przecierki no i oczywiście owinęłam drutem. I nic więcej. Spiralki, śrubki, które miały się znaleźć na lampie nie były już potrzebne.
Żarówki... hm... miałam kupić mniejsze, żeby nie wystawały tak z klosików, ale zwyczajnie się pomyliłam, wydawało mi się, że te będą ok. Później uznaliśmy, że takie wystające są nawet zabawne i nam nie przeszkadzają :-)
Lampa jest podwieszona na hakach pod sufitem.


Szukałam zdjęć z Wielkanocy, żeby pokazać Wam jak śmiesznie można wykorzystać te druty, ale niestety :-( przepadły... Na święta powiesiłam na nich pisanki na zielonych tasiemkach.  W tym roku zrobię tak samo :-)
Teraz na lampie wisi bombka.


Pozdrawiam Was serdecznie :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz