Nagłówek

Nagłówek

Ruszam ze sklepem

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rysuneczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rysuneczki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 marca 2014

Ze szkicownika

Wszyscy teraz piszą tylko o świętach, 
a ja, w ramach porządków świątecznych, wygrzebałam kilka szkiców.
Mam ich mnóstwo!
Czasem szkic zostanie tylko szkicem, czasem będzie z niego kiedyś obrazek...
Ten uwielbiam!



Pozdrawiam Was :-)

czwartek, 8 listopada 2012

Pudełeczko dla Julii

No i zaczęło się:
- Mamoooo, dostałam zaproszenie na urodziny!!!
No i burza mózgów, bo trzeba szybko coś wymyślić, nabyć, żeby się podobało Olinie, jubilatce i jej koleżankom i żeby nie zagracało dzieciowego pokoju i miało troszkę sensu. No i było troszkę chociaż oryginalne i tylko dla tej jednej konkretnej osóbki. Oj, lubię takie rzeczy! Przyznam, że miałabym problem z prezentem dla chłopca w wieku Oliny, ale tu: hulaj dusza :-) Dobrze, że odkryłam, iż w moim ulubionym sklepie z drewnem (prawie pod domem) pan od pewnego czasu ma różnego rodzaju drewniane pudełeczka, skarbonki i inne takie wyroby gotowe do malowania ;-) 
Jeszcze wywiad z dzieckiem, bo to w końcu jej koleżanka i... już malowałam!

 W międzyczasie pobiegłam zobaczyć Julę na zdjęciu klasowym, 
bo owszem Julę widuję, ale nie mogłam sobie przypomnieć czy ma grzywkę ;-)





I tak oto powstała królewna Julia :-)

poniedziałek, 22 października 2012

Dlaczego muchomor ma kropki? :-)

Muchomory... 
Uwielbiam na nie patrzeć! 
I robić im zdjęcia! 
Taki wesoły akcent w żółknącej, jesiennej trawie.
Zawsze jest mi przykro, gdy widzę kopnięte muchomory. 
Komuś przeszkadzały? Jak można zniszczyć coś tak pięknego!
... a kropki na pewno ktoś pracowicie przyszywa ;-)



środa, 10 października 2012

Jesień przyszła... nie ma na to rady :-(

"Jesień zastanawiała się, co zrobić, by być najpiękniejszą. 
Zima była cała w srebrze i bieli, wiosna rozkwitała zielenią, a lato miało dużo soczystych barw. 
Zaczęła więc czarować i liście zmieniły kolory na żółty, czerwony, brązowy i pomarańczowy. 
Na koniec posypała to swoim ulubionym kolorem: złotym. 


I spodobało jej się to, co zobaczyła!"

Tak moja Olina opisała jesień w zeszycie... 

A mnie jest szkoda lata. 
Chociaż zachwycają mnie kolory, spadające kasztany mają w sobie jakąś magię, lubię szeleścić liśćmi i zbierać podgrzybki... to jednak smutno!

sobota, 22 września 2012

malowanki

Dziś dwie malowanki. 
Dostałam zadanie do wykonania: 
dwa rysunki wektorowe, malowanki, styl trzeba było dostosować do istniejącej już serii. 
Najbardziej ubawiło mnie, że "przyszły pracodawca" określił czas, w którym musi powstać taki rysunek ;-) A przecież rysunek rysunkowi nie równy, jeden będzie się robiło 15 minut, drugi dwie godziny.
Potem gotowe rysunki wysyłamy do "potencjalnego pracodawcy" i... mamy szansę zobaczyć lekko przerobiony swój rysunek w malowance, książeczce itp w pobliskiej księgarni. Pieniążków oczywiście za to nie zobaczymy, zatrudnienia również :-( I tylko: odezwiemy się do wybranych... Nie będę mówiła ile razy napracowałam się po nic. Nauczyłam się, że swoich prac nie wysyłam już jako gotowy materiał "ewentualnemu pracodawcy", tylko umieszczam "do obejrzenia" - co może wkurza "teoretycznie poszukujących pracowników".

I tak powstał: chłopiec wieszający pranie na sznurku:


 I dziewczynka puszcza latawca na łące:


No to pozdrawiam wszystkich pragnących zmienić pracę ;-)

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Anioły na drewnie

Jeszcze nie tak dawno nie wyobrażaliśmy sobie działkowego dnia bez spaceru po lesie. Teraz niestety to się zmieniło. Pomijam fakt, że z lasu przeganiają nas gryzące komary, więc chętniej bywamy tam opatuleni po uszy. Po prostu nasz duży pies - Michael - zestarzał się i kiepsko znosi letnie wyprawy. Ale jak zrobi się chłodniej to on bardzo chętnie, choć już nie tak daleko jak kiedyś.
Z jednego z takich letnich spacerów przyniosłam sobie pozostałość po wycince drzew. 



 Kawałek drewna był już lekko pęknięty. Od początku myślałam, że pewnie coś na nim namaluję. Leżał sobie, suszył się, czekałam, czy jeszcze dalej popęka.
Drugi, okrągły kawałek drewna przyniósł mój tata "skądś", bo do lasu nie doszedł ;-) Pewnie nie spodziewał się, że to też posłuży mi jako baza do malowania.
Pogoda w czasie mojego tegorocznego urlopu długo nie sprzyjała, to znaczy było ciepło, słonecznie i szkoda mi było czasu na malowanie. Aż któregoś dnia spadł deszcz i uwięził mnie na pół dnia na werandzie.
I wtedy powstały anioły na drewnie :-)


Nie walczyłam z drewnem, nie wygładzałam go, podobała mi się ta chropowatość, te pęknięcia. 
I to niedomówienie w malowaniu. Anioły są rozmyte, miejscami zlewają się z tłem.
Teraz tylko dorobię zawieszki :-)

Pozdrawiam! :-)

środa, 25 lipca 2012

Olinka z muszelką


Po co małe księżniczki jeżdżą nad morze? Żeby zbierać muszelki!
Moja Olinka jest jeszcze nad morzem, ale już jutro będzie z nami :-) 
Strasznie się za nią stęskniłam!

poniedziałek, 23 lipca 2012

Jaki dać tytuł?

Twórcza ostatnio nie jestem. Nawet tytułu wymyślić nie mogę... 
"Kot, mysz i pies". 
A może "Spotkanie"?
Siedzę nad jedną akwarelką od dwóch tygodni. Powstaje już któraś wersja, żadna mnie nie zadowoliła. 
Za to na boczku karteczki powstają takie oto szkice ;-) Oczywiście zupełnie nie na temat ;-)

Pozdrawiam wakacyjnie i przypominam o CANDY :-)

czwartek, 28 czerwca 2012

Skarbczyk Anielki

Wydaje mi się, że takie pudełeczko jest niezbędne w pokoiku każdej małej dziewczynki. 
Tej większej zresztą też. 
Ja też mam takie pudełko, chociaż nie jestem taka mała - tzn mała jestem, ale nie wiekiem ;-)

O takim pudełeczku myślałam już wcześniej, ale nie miałam pretekstu, żeby je zrobić. Teraz pretekst się pojawił: najlepsza koleżanka Oliny ma jutro urodziny! Nie było na co czekać: mężu pojechał nabyć pudełko a ja siedząc w pracy głowiłam się czym by tu je ozdobić. Pomysłów miałam całe mnóstwo, ale jak tylko zobaczyłam pudełeczko wiedziałam, co ma się na nim znaleźć. Wiadomo: Anielka! :-)


Moje dziecko zaakceptowało szkic, uzgodniłyśmy, że pudełeczko musi być fioletowe, bo taki kolor Anielka lubi najbardziej. Ewentualnie mogło być różowe ;-)


A teraz gnam do sklepu po torebkę na prezent
i pozdrawiam Was gorąco!

piątek, 15 czerwca 2012

I Makowa panienka

Moja babcia miała piękny ogród! Zwykle miejskie ogródki to iglaki i trawa. A u mojej babci przez cały sezon kwitły kwiaty! Ludzie przystawali i zaglądali przez ogrodzenie :-) Pamiętam irysy przy niskim płotku, w głębi maki a jesienią ogromną ilość bordowych dalii. Czasem sąsiadki przychodziły i prosiły o jakiś kwiatek do przesadzenia. Niektóre się przyjmowały, ale maki nie przyjęły się 
w żadnym innym ogrodzie! Tylko u babci rosły takie piękne! wielkie! pomarańczowe!
Moją ukochaną działkę kupiliśmy w roku, w którym urodziła się moja Olina i zmarła babcia. 
I wtedy część kwiatów przyjechała do mnie. I zamieszkały u mnie maki. 
Widocznie babcia chciała mi je podarować :-)))
Zawsze o niej myślę, gdy kwitną...W tym roku pierwszy raz jest ich tak dużo.


Jak nie maluję to nie maluję. Ale ostatnio chyba znów tego potrzebuję. 
Oglądałam zdjęcia z działki i usiadłam i namalowałam Makową panienkę :-)


Ciekawe, czy jutro, kiedy przyjadę na działkę to jeszcze będą kwitły?
Pozdrawiam cieplutko i kolorowo!

środa, 13 czerwca 2012

Lawendowa dziewczynka

Uwielbiam lawendę. Wiem, nie ja jedna. Za jej kolor, za jej zapach!
Co roku toczę o nią walkę na działce - żeby przetrwała zimę, żeby nie zmarzła. 
W tym roku ocalał tylko jeden krzaczek.
Na urodzinki dostałam od rodziców drugi, który zamieszkał na balkonie :-) 
Kwiatki zaczynają się już powoli rozwijać. Teraz codziennie mogę wyjść i ją "pogłaskać" :-)

Przyznam, że nie daję ostatnio rady poświęcić tyle czasu, ile bym chciała na malowanie. 
 Wiosna mnie rozproszyła ;-)
Może jak każdy zodiakalny Bliźniak zajęłam się chwilowo czymś innym, żeby nie było nudno?
Ale usłyszałam, że ktoś czeka na moje nowe rysunki i inne rzeczy ... i to mnie zmobilizowało.



Lawendową dziewczynkę naszkicowałam zaraz po swoich urodzinach. Podziwiałam jej delikatne łodyżki, listeczki. Patrzyłam, jaka jest... subtelna! delikatna!
Wtedy wymyśliłam sobie tą dziewczynkę - stoi sobie w krzaczkach lawendowych, wiatr rozwiał jej włosy, w ostatniej chwili złapała wstążkę. Niebo troszkę pociemniało...

A do tego wszystkiego akwarele...

Dziękuję za tego "kopa" :-)




czwartek, 12 kwietnia 2012

To nie jest prawda, że maluję tylko anioły...

Usłyszałam ostatnio, że głównie maluję aniołki... 
hmmm... wyszło ich całkiem sporo spod mojej ręki :-)
To dlatego, że inni lubią obrazki z aniołkami...
Ale nieprawdą jest, że maluję TYLKO anioły...

 I znów poproszono mnie, żebym namalowała aniołka ...
... dla pewnej bardzo smutnej pani, której życie zabrało kogoś najważniejszego... raz... a potem następny...
Powiem Wam, że bardzo poruszyła mnie jej historia...
Poruszyła mnie na tyle, że cały czas o niej myślałam...

Chciałam, żeby to był pogodny aniołek...


... żeby wywoływał ciepłe uczucia...
... żeby patrząc na niego ta pani uśmiechnęła się...

... żeby biła z niego radość...
... żeby nie kojarzył się z niczym złym...


... żeby budził same ciepłe, pozytywne uczucia...

Ten jest takim "letnim", słonecznym aniołkiem ;-) taki anioł chodzący po polach, wiatr rozwiewa jego włosy... ... słońce tak mocno grzeje! Wokół kołysze się łąka...

Usiadłam, zrobiłam jeden szkic, potem następny i następny... Potem wybrałam te cztery i dałam im kolorki... Nie wiem czy mi się to udało, czy odczaruje, ochroni...
Mam nadzieję, że tak!
Nie wiem, czy w ogóle któryś z nich się spodoba...

PS. niedługo zaproszę Was na candy :-)

wtorek, 13 marca 2012

Wiosenne akwarelki

Była mała przerwa między zegarami:

Mężu stwierdził, że ten kot cyt. "jakiś gogusiowato ważny" ;-)


 "Parasolka". 
Bo za oknem pada. No niech pada, ale niech to już będzie letni przelotny deszcz...


No i spacer. Po tęczy. 

czwartek, 23 lutego 2012

Ola i kotek

Męczyłam męża żeby wykończył "bazę" do zegara, a teraz "baza" leży, zegar "się" nie maluje ;-)
Za to u mnie znów akwarelkowo i kolorowo.
Tym razem obrazek dla Oli. 
Ola ma kota, później dowiedziałam się, że czarnego :-( 


Ale rudy pasuje tu o wiele bardziej niż czarny ;-)

niedziela, 19 lutego 2012

Akwarelki do pokoiku Nadii i Filipa

Witajcie!
Tydzień spędziłam nad "tryptykiem" do wspólnego pokoju Nadii i Filipa. Pokój jest pomalowany na jasnozielony kolor, dodatki są czerwone, meble białe. Miał być albo jeden duży obrazek albo trzy małe. Zdecydowanie lepiej czuję się w małych formatach, postanowiłam więc namalować trzy obrazki 210 x 210 mm. Poza tym trzy lepiej wypełnią ścianę niż jeden duży ;-)

Wymyśliłam, że elementem, który będzie trzy obrazki łączył w serię, będzie czerwona nieregularna rameczka. Wtedy obrazki będą mogły mieć różną tematykę.

Ponieważ rodzice Nadii i Filipa przymierzali się właśnie do kupna psa, wymyśliłam, że może fajnie będzie namalować je z ich przyszłym przyjacielem :-) Czekałam długo z namalowaniem go, żeby to był właśnie ten pies, ale nie wszyscy kupują sobie zwierzaki tak, jak ja kupiłam naszego Michaela ;-) (wstałam rano, stwierdziłam, że jedziemy po psa, że już dłużej dom nie może być taki pusty, że musimy kupić go zaraz, natychmiast, zadzwoniłam, pojechałam i już Michael był nasz mimo, iż mieliśmy kupić suczkę).
Więc chwilowo Nadia i Filip mają swojego pieska na obrazku :-)


Nadia jest wielbicielką elfików, więc drugi obrazek jest taki bardziej dla niej :-)
Tu przyciemniałam Filipkowi włosy:-) Nadię widuję często, bo jest koleżanką mojej Olinki. Filipa zobaczyłam dopiero gdy kończyłam malować obrazki i okazało się, że nie jest takim blondaskiem jak Nadia :-) 


A tu jeszcze raz rodzeństwo razem w bajkowym świecie :-)


Pytałam mamę dzieci, czy woli, aby obrazki były w ramce, czy lepiej w antyramie. Uznałyśmy, że ramka jednak ładniej "zamyka" obrazek i chyba bardziej pasuje do pokoju dzieci. Do obrazków zamówiłam sosnowe surowe ramki. Ja pomalowałabym je na czerwono. Jednak decyzja zapadnie po przyłożeniu ich do ściany :-)


Miałam wiele frajdy malując te akwarelki :-) Powiesiłabym je w takiej kolejności.

Nadchodzący tydzień chciałam przeznaczyć na leniuchowanie, wyspanie się, "nicnierobienie" ;-)
Ale już mam pomysł na kolejny obrazek. I rodzi się koncepcja na zegar dzieciowy. Oj, przydałoby się więcej czasu!

Cieszę się, że zaglądacie :-) 
Cieszę się, że moje obrazki, kolorki Wam się podobają! :-)
Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa! :-)

środa, 8 lutego 2012

malowałam...

Malowałam cały weekend i jeszcze po weekendzie :-)
Zaangażowałam się w kilka projektów i chciałam się wywiązać. 

Przy okazji namalowałam coś dla siebie. Powstał szkic pod większą pracę, którą namaluję jak tylko czas pozwoli, na desce. Wymyśliłam, że żeby w łazience nie było tak surowo (po remoncie wciąż brakuje tego zapięcia na ostatni guzik), to powieszę tam obrazek. Chciałam zrobić zegar, ale mężu uznał, że w łazience nie jest nam potrzebny. Może gdyby był tam zegar, wiedziałby ile czasu tam spędza ;-)  Oczywiście koncepcja może się jeszcze zmienić ;-) 
A szkic powstał w tak zwanym międzyczasie, z "bazgrołków" ;-) :


Zupełnie planowo powstał obrazek dla naszej koleżanki Magdy. 
Miał być aniołek. Namalowałam więc Magdę razem z córeczkami. 
Myślę, że osoby znające Magdę bez problemu ją rozpoznają :-)


 No i coś, co mnie bardzo ucieszyło :-) 
Przypadek... jedna osoba drugiej osobie - wiecie jak to jest ;-) 
I okazało się, że moja Olina ma w klasie kolegę, którego mama pisze też bloga. 
I właśnie do tego bloga namalowałam rysunki. 
Zapraszam serdecznie do poczytania, dziewczyna rewelacyjnie pisze o swoich dzieciach! :
gosia-szg.blogspot.com





A na stole mam kolejny dzieciowy zegar, premiera jutro? pojutrze?
Pozdrawiam! :-)

środa, 1 lutego 2012

Księżniczka Olga ;-)

Przedstawiam Wam Księżniczkę Olgę:


Księżniczka była bardzo naburmuszoną księżniczką, gdy zobaczyła obrazek dla Bianki i Jagódki. 
Po prostu foch! Cóż miałam zrobić - namalowałam specjalnie dla niej obrazek...
Przyszła, popatrzyła.
- Olina, kto to jest?
- Hm...  Ma krótkie włoski... Blond... TO JA!!!
I już dziecko szczęśliwe! :-)

I żeby Wam poprawić humor:
Przejeżdżamy obok pięknej łódzkiej cerkwi. 
Olga: - Mamo, mamo, domek Aladyna!
Ja: - Oli, to nie domek Aladyna tylko kościół prawosławnych.
Chwila ciszy... i... - Mamo, to mój kolega ... jest LEWOSŁAWNY?

A wiecie, że sekretariat (w szkole), to miejsce, gdzie trzyma się sekretne rzeczy? :-))))

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Bianka i Jagoda :-)

Dziś króciutko...
Wczoraj wieczorem miałam się wziąć za zegary, ale jakoś mi nie szło. 
W końcu rzuciłam to w diabły i wyciągnęłam akwarele... 
I to było to czego potrzebowałam... Szkice, kolorki i tak powstał obrazek dla koleżanek Oliny: 
Bianki i Jagódki :-)


Może Jagódka ma trochę za krótkie włoski ?